Ziemia jest jednak najprawdopodobniej płaska. Może nie stoi na żółwiu podtrzymywanym przez cztery słonie, aż tak daleko się nie posunę, ale płaska jest z dużym prawdopodobieństwem. Naszą płaską planetą rządzi grupa bogatych ludzi, którzy na swoich tajnych spotkaniach ustalają ceny, wywołują konflikty plemienne, religijne, a nawet wojny. Kontrolują giełdy, nie wyłączając tej warzywnej w Przecławiu, oraz prognozują pogodę na najbliższe trzy dni. To ta grupa „trzymająca Ziemię” spowodowała słaby sezon grzybowy w ubiegłym roku i spadek kursu waluty Timoru Wschodniego, wobec cen azbestu na rynku wtórnym w Djibuti. Nad naszymi głowami nieustannie kursują samoloty rozpylające szkodliwe dla rozumu substancje, mające na celu pełnię kontroli naszych lodówek i życia płciowego. Wśród nowonarodzonych Polek i Polaków najpopularniejszym imieniem jest Seba i Andżelika, nasze zarobki… nie, nasze zarobki są wporzo. Akurat by żyć. Na płaskiej Ziemi.

Bowiem Ziemia jest płaska! No, bo czy pilot wchodzący na wysokość pięciu tysięcy stóp, pcha orczyk przed siebie, by wraz z upływem kilometrów być wobec Ziemi wciąż na tej samej wysokości? Czy jadąc  pociągiem kilkaset kilometrów ze Szczecina do Przemyśla, widzieliście kiedykolwiek tory wiodące w dół? Albo pod górę? No właśnie. Gdyby Ziemia miała być okrągła, to musielibyśmy na takie tory natrafić. Gdyby Ziemia była okrągła z naszych kieliszków wódka wylewałaby się prosto w niebo! A jeśli nie z naszych, to z tych w Australii z pewnością. A jeszcze na dodatek, ta okrągła Ziemia ma się kręcić… No, nie rozśmieszajcie mnie proszę. Toż to wszystko rozprysłoby się na wszystkie strony świata już przy pierwszym obrocie. Widzieliście kiedyś włochatego psa tuż po wyjściu z jeziora? No, właśnie. Kreci się jak szalona, ale chmury nad naszymi głowami wciąż te same.

Ziemie jest płaska, a Bóg chodzi po kałużach w żółtych gumowcach i sweterku w paski, który zrobiła Mu mama i skubie pestki słonecznika. Nie ma zbyt wiele czasu dla tych, którzy proszą Go o chwilę zainteresowania.

Nic nie jest tak, jak napisano w książkach. Nic nie wygląda tak, jak to nam się wydaje. Matrix, to małe miki wobec tego, co oglądam w „Wiadomościach”, albo innych „Fuck-tach”. To pikuś, wobec rzeczywistości ulic po których przyszło mi chodzić.

Bo, jeżeli ludzie robią ludziom, to co robią, jeżeli jest tak, jak pokazują to migające obrazki naszych telewizorów… To Ziemia jest płaska…

Trudno mi znaleźć ten moment, punkt zwrotny, od którego to wszystko się zaczęło. Chwilę, w której zauważyłem, że wieczorami nie chodzi się już tak bezpiecznie, jak przed laty. Że lepiej mają ci krzyczący, agresywni, chamscy i niebezpieczni. Że w wiadomościach ważniejszą informacją jest kolizja drogowa, niż odkrycie nowego gatunku motyla w Kambodży. Że strach chodzić na imprezy sportowe, nie mówiąc o festynach i zabawach masowych.  Że język jakim się porozumiewamy, tak daleki od porozumienia się znajduje. Trudno mi wyróżnić ten punkt naszej historii, w którym cywilizacja zrobiła w tył zwrot. W którym, na osi czasów, rozeszły się wektory postępu technicznego i rozwoju obyczajów. Wracamy do czasów, gdy ciemności spowijały nasze rozumy. Oczywiście, nie wszyscy. Lecz ci, których to przeraża, są w coraz mniejszym klubie. Skupiają się w gettach ulubionego teatru, sali koncertowej. Zamykają w domach wśród książek, lub bezskutecznie  pstrykają pilotami w poszukiwaniu czegokolwiek bez przemocy i prostackiego rechotu. Mało nas do pieczenia chleba…

Mam jednak głęboką wiarę w Naturę. W niezmienność cyklów Przyrody, w powrót żurawi, które właśnie w lutym ,wracają mimo wszystko, nie zrażone ludzkimi sprawami. Gdy tylko usłyszę je, późnym zazwyczaj wieczorem, gdy przelatywać będą nad miastem, zapytam. Jak to z tą Ziemią nasza jest? Wciąż okrągła, czy znów płaska?